Historia Nie-Wiadomo-O-Czym ("Historia Nie-skończona", Mariusz Byliński)
Od
maleńkości fascynują mnie słowa. Uwielbiam je przegryzać,
przełykać i przetrawiać. Lubuję się zwłaszcza we wszystkich
słowach zawierających fantastyczne "rz", "sz",
"cz" (np. "zacietrzewiony", "szczebel",
"szczotka", "trzeszczeć"). Nigdy nie ukrywałam
tego, że trochę świrus ze mnie, bo kto liczy w głowie sylaby, ba!
Po prostu przeliterowuje dane słowo, jakby było matematyczną
zagwozdką...
Dlatego ucieszyłam się wielce na wieść, że
wygrałam w kanapowym konkursie (serwis nakanapie.pl) książkę Mariusza Bylińskiego
"Historia Nie-Skończona". Już w głowie tworzyłam
scenariusz powieści. Spodziewałam się, że każdy rozdział będzie
poświęcony konkretnemu słowu i przygodom autora związanych z tym
właśnie słowem.
Niestety, zawiodłam się na całej linii.
Książka Bylińskiego jest próbą zebrania w całość powieści
autobiograficznej, semantycznej, filozoficznej i fantastycznej.
Uwzględniając, że liczy 118 stron, można uznać, że autor porwał
się z motyką na słońce. Chociaż bardziej przemawia do mnie
wersja, iż autor po prostu koniecznie chciał napisać o CZYMŚ
książkę, no i napisał. O czym? Tego próbowałam się dowiedzieć
przewertowując kolejne kartki powieści, ale nie znalazłam na to
pytanie odpowiedzi.
Być może nie rozumiem, co autor miał na
myśli, bo filozof ze mnie żaden i nie zastanawiam się nad tym czy
to na czym aktualnie siedzę to krzesło i czy na pewno ono istnieje.
Tym bardziej więc nie przemawia do mnie dorosły mężczyzna
rozmawiający ze żwirkiem w parku, ptakiem siedzącym na
kasztanowcu, aż w końcu z wyimaginowanymi (lub nie, trudno to
wyczuć) postaciami.
Pod koniec książki autor poświęca jeden
rozdział autorefleksji na temat własnej twórczości. Niestety nie
przekazuje tego nam osobiście, robi to za pomocą ptaka, jakkolwiek
dziwnie to brzmi. Nie rozumiem po co był ten rozdział. Autor w nim
krytykuje sam siebie za pomysł na tę powieść i w ogóle ustami
(dziobem?) ptaka mówi sam o sobie niepochlebne rzeczy. Ja się
pytam: po co? A jeżeli aż tak Bylińskiemu nie podobało się jego
własne dzieło, to po co je wydawał?
"Historia Nie-Skończona" przekonała mnie o jednym. Że w Polsce książkę wydać może każdy. Pozytyw to jedyny. Jednym zdaniem - nie polecam.
Wydawnictwo "Papierowy Motyl"
MOJA OCENA: 1/10



Komentarze
Prześlij komentarz